piątek, 30 stycznia 2009
Mamo jesteś piękna! – powiedział kopiąc Pierwszy
Cały dzień Mama nie miała czasu aby ze mną pogadać, klika i klika w ten komputer pracując co oznacza, że nie mówi tak dużo jak ja bym chciał. Kiedy jednak zaczęła mówić powiedziała kilka rzeczy które mnie zaniepokoiły. Wspominała coś o tym że jest „brzuchata” że nie „atrakcyjna” że we wszystkim co ma czuje się źle i nie ważne co by to nie było, że staniki znów zrobiły się za małe i że nie może się przyzwyczaić.

Tak sobie myślę, dlaczego tak zaczęła mówić przecież jest piękna, i choć oglądam ją jakby od środka to wydaje mi się, że musi być najpiękniejszą kobietą na ziemi przecież jest moją Mamą! Tata ją kocha, ja ją kocham taką właśnie brunatno czerwoną od środka, taką mięciutką i kochaną. Mamo dajesz mi ciepło, dajesz mi schronienie, dajesz mi poczucie, że jest sens abym ćwiczył to połykanie i machanie rękami. Mówisz czasem, że jestem Twoim skarbem a przecież to moja wina, że czujesz się teraz nie tak jak byś chciała.

Wyobrażam sobie, że moje mieszkanie już nie mieści się w małej przestrzeni, że zaczęło wychodzić poza ramy i jakby nieco wystaje, może już nie jestem taki wygodny jak wcześniej, sprawiam że chodzenie po schodach już nie jest igraszką a poważnym wyzwaniem i potem musisz się biedna mamo nastać żeby złapać oddech. Wiem, że nie czujesz się najlepiej i że to też moja wina, że nie możesz jeść czasem, czasem nie możesz nic wąchać. Że odbieram Ci coś co miałaś tylko dla siebie przez tyle lat  - twoje życie, wolność, niezależność którą tak bardzo cenisz, ale nie bój się nie chce Ci zabrać tego na zawsze, chce tylko trochę tylko okruszynę, bo ja jestem mały to i okruszkami się najem.

Ale Mamo! Kocham Cię bardzo mocno i choć może teraz jeszcze nie umiem tego pokazać, kocham Cie nad życie choć siedzę w środku jak pasożyt, bez Ciebie nie byłoby mnie i myślę że beze mnie nie byłoby Ciebie takiej jaką jesteś – a jesteś moją Mamą więc jesteś piękna! Piękna od środka bo taką właśnie ja ciebie widzę!

Od Mamy
30.01.2009 – staliśmy razem przed lustrem, ja narzekałam na to jak wyglądam a Ty mój mały urwisie kopnąłeś mnie po raz pierwszy tak, że Cię poczułam. Tym kopniakiem powiedziałeś więcej niż tysiąc słów mój maleńki.

Wbrew pozorom jestem człowiekiem
Chciałbym ogłosić, że ja jestem człowiekiem. Tak wiem może to zaskakujące wyznanie jak na 20 tygodniowe dziecko ale tak właśnie jest. Jestem człowiekiem, mam mózg jak każdy inny człowiek, mam ręce, nogi, oczy którymi widzę, uszy którymi słyszę. Mam swoje nastroje i swoje zachcianki, myślę podobnie jak wszyscy i uczę się czegoś każdego dnia.
Nie wiem dlaczego część osób uważa, że jak siedzę w zamkniętej przestrzeni to już nic do mnie nie dociera i że mnie praktycznie nie ma. JESTEM!

Słyszę już całkiem nieźle bo mój ślimak jest całkiem już zbudowany (to mama coś z tym ślimakiem mi powiedziała a jak wiecie kobieta jest w ciąży więc może jej się coś pomerdało). Mogę słyszeć telewizor, słyszę też muzykę którą bardzo lubię oraz słyszę rozmowy moich rodziców i codziennie rano głos taty który mówi „I love You too” – śmieszny ten człowiek poważnie, bo najpierw mówi to do mamy ale bez tego „too” i ja teraz nie wiem czy ja się tak nazywam? TOO? Trochę dziwne.

Poza tym widzę, widzę całkiem wyraźnie i choć zazwyczaj oglądam moje śliczne palce i dłonie  - są naprawdę ekscytująco śliczne – zaciskają się w piąstkę, mogę wystawić tylko jednego palca i possać go przez chwilę, niezła zabawa i zajmuje czas… bo jego mam pod dostatkiem ;) Poza tym widzę brunatno czerwone ściany mojego mieszkania, całkiem przyzwoicie pomalowane, a najlepsze jest to, że czasem jak mama nie nosi na sobie ubrań to jest nieco jaśniej więc wnioskuję, że są te ściany lekko przepuszczalne. Na szczęście mama nie jest zbyt wstydliwa i nie nosi ubrań często więc mam sporo światła na co dzień.

Czuję, tak czuję bo jak już mam ten cały mózg to w tym mózgu generują się odczucia a że całe ciało mam pokryte zakończeniami nerwowymi to czuję całkiem sporo, głównie obijam się o miękkie ściany więc odczucia są całkiem przyjemne, czasem tylko mama mnie przygniecie lub tata stuknie mnie w głowę jak chce pogadać ale ja na razie do tego się nie śpieszę…  człowiek całe życie będziemy ze sobą to może teraz trochę spokoju co?

Tak jestem człowiekiem, choć dziele moje życie z Mamą to jestem odrębną istotą i to należy pamiętać.

Mama mi czytała, że wiele osób komentuje moje wypowiedzi, jest mi z tego powodu bardzo miło, bo każda interakcja się dla mnie liczy więc spokojnie możecie nie przestawać i łechtać dalej moje 20 tygodniowe ego ;) no w końcu jestem mężczyzną.

TAGI: dziecko, dziecko w brzuchu, mózg, rozwój dziecka, 20 tydzień, nastroje, zachcianki, ciąża, mężczyzna, ego

czwartek, 29 stycznia 2009
20 tydzień czyli zaczynam sterować Mamą
Wczoraj dostałem e-mail do takie strony jednej, dostaje te e-maile co tydzień i Mama czyta mi je na głos, bo są do mnie. W tym wczorajszym było napisane, że mam już 20 tygodni – to się nazywa dojrzewanie czuję sie coraz starszy. Napisano również, że jestem wielkości banana jeśli chodzi o długość i że połykam wody które pływają wokół mnie dla smaku plus trenuję odruchy. Powiedziano również, że całkiem poważnie produkuję kupę w swoim organizmie i będę ją produkował przez następne 4 miesiące i pewnie pierwszy raz zobaczę ją na pieluszce super hiper tuż po porodzie (jeszcze nie wiem co ten „porodzie” oznacza ale mam nadzieje, że coś całkiem przyjemnego).

Ha, jestem starszy o kolejny tydzień. Starszy więc i bardziej doświadczony i mądrzejszy oczywiście i choć nie mam jeszcze zdolności jakie ma Mama to i tak pewne rzeczy umiem już kontrolować. W brzuchu mamy pojawił się taki mały komputer z różnymi kolorowymi przyciskami  - każdy przycisk odpowiada za jedno jej zachowanie i samopoczucie – TAK BUaHaHaHa mogę sterować mamą jak chce. Myślicie, że powinienem się powstrzymywać? Ja tak bynajmniej nie uważam. Wiecie jak to jest jak się ludzie pobierają bez próbnego mieszkania razem? No właśnie… ja Mamę przetestuję, gorzej że obrywa się Tacie, lubię tego gościa nawet.

Wczoraj wcisnąłem mamie przycisk „HUMORY” i automatycznie zaczęła mieć dziwne zachowania a to raz płakała a to raz się śmiała a to trochę pokrzyczała a z kolei nic nie mówiła i się obrażała. Całkiem śmieszna mieszanka i to w przeciągu nie wiem kilku przeskoków  z jednego końca mojego mieszkania na drugi… Potem był przycisk „SEX” więc Tata się ucieszył ale, żeby nie było za dobrze wcisnąłem też „NADWRAZLIWOŚĆ” więc radość obojga się skończyła  - zupełnie tych ludzi nie rozumiem.

Fajna zabawa ale chyba muszę przestać bo dziś czuję, że Mama jest smutna bardzo i nie będę jej więcej męczyć. Kolejny osobnik z zewnątrz który mówi jak mama ale jest jakby przez łącza (jestem prawie pewny, że to jest Babcia) nie może przyjechać na jakiś „ślub” z powodu jakiś panów „#$%#$^&$#%*&%$#” o których Mama mówiła, że są z „%$&*$@$%^## Ambasady” i nie dali Babci jakieś „#$%$%^&^ Wizy”.

Swoją drogą ta moja Mama to jest niezła, nie wiem jak wasze. Ja ją męczę, zjadam jej najlepsze kąski, powoduje, że nie czuje się najlepiej z rana, mieszkam w jej brzuchu jak gdyby nigdy nic plus walczę z „pęcherzem” co sprawia jej ból… a ona bierze stetoskop codziennie kilka razy i słucha mojego serca, głaszcze mnie po głowie i mówi do mnie jakbym był jej największym skarbem a nie największym utrapieniem. Bo nie oszukujmy się jestem takim małym pasożytem ale najwidoczniej ona lubi mieć pasożyty bo zachowuje się jakby mnie kochała… miłe uczucie nie powiem… polecam każdemu.

TAGI: dziecko, miłość, ciąża, 20 tydzień, 5 miesiąc, ambasada, babcia, zmiany nastrojów, mdłości, pieluchy
 
1 , 2 , 3
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Lilypie