środa, 29 lipca 2009
kilka nowości odemnie
Kochani, wiele się dzieje wokół mnie i w związku ze mną, że aż Mama nie ma czasu na pisanie (bo przecież jak się domyślacie ja jeszcze nie uderzam w klawiaturę). Mam już pięć długich tygodni za sobą, ważę  i mierzę więcej i prawidłowo (choć teraz to już nie wiadomo bo jem strasznie dużo w związku z upałami), lubię się bawić i wydobywać z siebie dużo różnych dźwięków, że aż czasem zadziwiam rodziców. Śpię dość sporo w ciągu dnia bo rosnę ale nie przeszkadza mi to w spaniu w nocy więc nie dokuczam specjalnie rodzicom. Nie mam alergii, czasem męczą mnie czkawki i gazy ale cóż takie życie.

Dzieje się strasznie dużo bo na przykład byłem w domu nad jeziorem i tam spędziłem spokojnie noc. Rodzice wybrali się z wujkiem Natem i jego nową dziewczyną (niestety wujek już zajęty dla zainteresowanych) do domu moich dziadków nad jezioro, pojechałem z nimi bo w końcu co mieli ze mną zrobić. Bawiłem się do jedenastej grzecznie nie szczególnie wydając z siebie odgłosy bo patrzyłem sobie na moją kolorową matę zrobioną przez jedną z cioć, potem poszedłem spać i obudziłem się z rana na świeże mleko a potem poszedłem z Tatą łowić ryby ponieważ wszyscy inni spali. To dopiero była wyprawa mówię wam! Na pewno będę chciał takich więcej!


Tutaj ja w moim podróżnym łóżeczku w którym spędzę pewnie niejedną noc, leżę sobie na podusi i wypoczywam w spokoju.

Generalnie Mama mówi, że staje się coraz bardziej uczłowieczony więc więcej rozumiem i patrzę długo w jej oczy oraz inne które się napatoczą. Wydaje z siebie odgłosy typu „ueee” w stylu westchnienia oraz „MAAA MAAA” ale tylko wówczas kiedy połączone jest to z płaczem więc podobno się nie liczy. Zbieram garściami włosy Taty z klaty (łapię się ich kiedy Tato mnie nosi), lubię również chwytać za Babci naszyjniki i kolczyki (Mama się nauczyła szybko i nie nosi nic przy mnie). Lubię najbardziej spać na brzuchu więc kiedy tylko mogę proszę delikatnie rodziców aby mnie tak układali na mojej ulubionej poduszce dzięki czemu ćwiczę moją szyję i mięśnie pleców.


Jedno z pierwszych długich trzymań głowy, teraz to ja już jestem ekspert!

Ostatnio również jest bardzo gorąco u nas więc bardzo lubię spać w salonie Babci gdzie jest klimatyzacja której dźwięk układa mnie do snu. Dostałem w prezencie od jednej z cioć huśtawkę taką na baterię więc jeśli moi rodzice mają już dość trzymania mnie na rękach co bardzo lubię mogą mnie w huśtawce usadzić i włączyć na jedynkę lub dwójkę na szybkość i już buju buju… jest to całkiem przyjemne choć męczące na dłuższą metę, zresztą nie ma to ja ramiona moich rodziców. No i tak się żyje z dnia na dzień rosnąć i się rozwijając, w zasadzie życie niemowlaka nie jest takie fascynujące, znaczy się na pewno jest dla rodziców moich ale jak dla mnie to bajka to to nie jest, już się nie mogę doczekać aż zacznę mówić i biegać wtedy to będzie zabawa.

czwartek, 23 lipca 2009
mleko o poranku... bezcenne
Wiele się działo od ostatniego wpisu, rodzice spędzili całą noc poza domem a ja grzecznie zostałem z dziadkami, upiekłem z Babcią moje pierwsze ciastka, odwiedziłem prace Taty i pozałem jego szefa który już zaproponował mi pracę (cały czas się wacham czy rozpoczynać moją karierę tak szybko), widziałem kilka fajnych ziem które rodzice rozpatrują pod zakup i budowę domu dla nas, spacerowałem sporo, jeździłem samochodem, poznałem siebie w lustrze, pomachałem po raz pierwszy (jeśli niedbałe uniesienie ręki w odpowiedzi na Mamy machanie można nazwać pomachaniem  - to Tak pomachałem po raz pierwszy), coraz więcej mam ochotę biegać i trenuje dużo z Babcią wieczorami.

Ustaliłem sobie dzień i normy… tak wygląda mój poranek:

7:00 pobudka -  bo piękny dzień zapewne jest na dworzu, ale ponieważ mieszkamy w domu bez okien to aby się dowiedzieć czy rzeczywiście świeci słońce muszę obudzić rodziców i poinformować ich o tym.

7:30 jestem bardziej niż zdenerwowany jestem głodny, mam za przeproszenie narobione w majtochach i na boga nikt się nie obudził pod wpływem moich stęków i jęków, stosuję więc metodę na darcie pyszczka…

7:41 ląduje na miękkich dwóch chmurach które niosą mnie lekko jeszcze zaspanego do łazienki… jestem totalnie cichy i jak ręką odją przestaje płakać, działa to na mnie jak narkotyk, bo nie dość, że transport wygodny to jeszcze mam bit z serca Mamy prosto w ucho więc jest nieźle… jest nieźle

7:42 dre się w niebogłosy w czasie zmiany pieluchy, tak naprawdę to nie wiem zupełnie dlaczego się wydzieram ale robię to z przyjemnością za każdym razem (zimne chusteczki to zbrodnia szczególnie na mój wrażliwy tyłek).

7:43 już jestem gotowy do zdobywania świata, czuję lekkie podekscytowanie uśmiecham się nawet lekko

7:44 Mama kładzie mnie na łóżku to zły znak, o nie.. nie… nie

7:45 Jestem zawinięty w bawełne, nie mam rąk ani nóg i wyglądam jak za przepropszeniem kokon jakiś… grrr

7:46 jeszcze mam nadzieję, że będę mógł wkońcu zobaczyć jaka jest pogoda na dworzu i nacieszyć się porannym słońcem…. Macham radośnie nogami i rekami ale nikt tego nie widzi przez zadziwiająco wytrzymały materiał (jeszcze nie udało mi się z niego wydostać ale to kwestia kilku następnych sekund)

7:47 zasypiam… w ustach ssąc Mamine mleko lekko podgrzane (wiem, że mnie oszukują ale cóż…) mleko działa na mnie jeszcze lepiej niż bicie serca, teraz czuję poduchę na uchu, słyszę serce i miącham w ustach sutek butelki wciągając MLEKO… o boże… śpię… ach…a miało być tak pięknie…


9:00 budzę się znowu, tym razem od razu stosuję metodę darcia aby nie tracić czasu na nieskuteczne wołanie rodziców

9:01 znajduję w objęciach Taty, to zupełnie inna historia w jakości trzymania niż u Mamy, brak poduch powietrznych, brak bicia serca znanego od dziewięciu miesięcy są natomiast włosy przy twarzy, silne ramie oraz różnorodność w pozycjach co przyprawia mnie o wiele nowych doświadczeń.

9:04 zmiana pieluchy więc jak zwykle darcie pyszczka oraz dodatkow dochodzi wycieranie oka bo mam zapchane jakieś kanały łzowe, popaprana sprawa z tymi łzami – a mówią że chłopaki nie płaczą to po co mi te łzy to poważnie nie wiem… zupełnie nie wiem

9:15 idziemy na górę, z butelką ale na górę (tak naprawdę uciekamy przed Mamą a może Mama nieruszając się ucieka przed moim krzykiem… w każdym razie Mama zostaje w łóżku i może spać do woli a ja idę na górę z moim Tatą… tak sobie w spokoju spędzamy czas ojciec syn ;)

9:16 – 11:00 lerzę sobie w łóżku na dworzu, spokojnie przyglądam się sobie w lusterku, Tata siedzi przy stole zjada śniadanie w ciszy i spokoju, ogląda domy w internecie czasem tylko do mnie zagląda a ja jestem ogólnie wyluzowany i wciągam świerze powietrze i obserwuję kolibry które przelatują nad moim łóżeczkiem w poszukiwaniu nektaru z kwiatków takich co akutart teraz zakwitły w babcinym ogrodzie (Mama cały czasu próbuje zrobić im zdjęcie i jeszcze jej się nie udało, jak tylko się uda to pokarzemy naszą  parę miniaturowych kolibrów z ogrodu). Potem mamy sesje zabaw edukacyjnych i ćwiczeń fizycznych z utrzymywaniem głowy na czas włącznie – niezła zabawa poleca każdemu…

Resztę dnia opiszę innym razem bo tak naprawdę większość przesypiam więc mam takie urwane części życia na razie… podobno po jakimś czasie (kilkunastu lat) też się miewa dni kiedy się większości nie pamięta ale wówczas ludzie już nie są tak szczęśliwi z tego powodu… no cóż, pożyjemy zobaczymy…

Jutro kończę 1 miesiąc na pewno więc Mama napiszę jakieś podsumowanko… jak nie to nie wybaczcie jej pewnie musi się mną opiekować ;) hahaha

piątek, 17 lipca 2009
tydzień Mamy
Ten tydzień był ciężki, Tata wrócił do pracy i zostawił mnie samego z Mamą! Nie żeby moja Mama nie wiedziała co robić, nawet oceniam jej zdolności jako zadowalające jednak bycie tylko z nią cały dzień może być męczące dla każdego ja nie wiem jak mój Tato to wytrzymuję i o dziwo domaga się więcej i więcej ;)

Mam już ponad trzy tygodnie jak wiecie i mogę powiedzieć, że poznałem już sporo rzeczy, ale co najważniejsze to uregulowałem sobie dzień, żeby mnie nic nie zaskoczyło. Rano wstajemy razem wszyscy, ja oczywiście jem i ucinam sobie drzemkę bo to co tygrysy lubią najbardziej, potem budzę się i zazwyczaj idę z Mamą na spacer po okolicy, mamy bardzo fajną okolicę do spacerowania bo idziemy do lasu. Poznałem tam wiewiórki które w ogromnej liczbie trzech egzemplarzy latały po drzewach tak szybko, że Mamie zdawało się, ze jest ich co najmniej dziesięć – Tata potem nam wyjaśnił, ze one się ganiają bo się kochają i stad to wrażenie. Chodząc po lesie widzieliśmy również pana lisa który przedzierał się przez zarośla, kilka chipmanków oraz ptaszki oczywiście. Słoneczko przygrzewało ale Mama ochroniła moją budźkę od słońca opaliłem sobie nieco nogi natomiast.

Poza tym nasz pobyt w domu był dość ciekawy i po spacerze na którym większość spałem wracałem do domu i bawiłem się z Mamą w różne zabawy a co najważniejsze uczestniczyłem w jej dniu więc Mama kładła mnie gdzie popadnie aby móc wykonać swoje zadania a ja jej pomagałem umysłowo tylko ;)



Oto jedno zdjęcie z mojego pobytu na łóżku kiedy to Mama musiała popompować trochę mleka dla mnie (znów ułożenie kolorystyczne plus obraz na ścianie Mamy autorstawa)

 
1 , 2 , 3 , 4
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Lilypie