niedziela, 14 czerwca 2009
kosiarka i karaoke
Wczoraj Mama mnie nieźle wytrząsała, pojechaliśmy na ziemię Dziadka i Babci żeby pomóc dziadkowi ogradzać, znaczy głównie to Tata miał pomagać, okazało się jednak, że Dziadek nie chce zacząć ogradzać dopóki nie skosi całej trawy na jego małym samochodziku kosiarce – zgłosiła się Mama mówiąc, że chętnie skosi a w tym czasie chłopcy mogą robić swoje. Dziadek popatrzył niechętnie i powiedział – przecież to Cię wytrzęsie! – na to Tata i Mama odpowiedzieli chórem – O TO CHODZI! Bo podobnoż jazda po wertepach wspomaga wykurzanie mnie z brzucha. Mama więc jeździła 2 godziny w tę i wewte kosząc ogromne połacie trawy a ja się wytrząsałem oczywiście nic to nie dało i nie wywołało ani jednego skurczu nawet ;) tralalalala

Potem wieczorem wujek Natan zaprosił nas do siebie bo we wtorek leci do Kalifornii na Reggae festiwal i chciał się z nami zobaczyć wcześniej plus poznać z jego nową dziewczyną (może będę miał ciocię Nathanową). Skończyło się na tym, że wszyscy razem poszliśmy spotkać jeszcze wujka Eda i jego żonę w pubie z karaoke. Do wejścia do pubu wszyscy potrzebują ID ze zdjęciem które stwierdza ile się ma lat (no mnie by nie wpuścili bo trzeba mieć 21 ale Mama mnie schowała). Najśmieszniejsze było to, że Mama nie miała ID ze sobą bo przecież nie ma prawa jazdy a nie przyszło jej do głowy żeby wziąć coś innego bo w zasadzie nie planowali takich wyjść do pubów tego wieczora. Podchodzimy więc do Pana ochroniarza i słyszę taką oto dyskusję:

Ochroniarz - proszę ID
Mama – niestety nie mam
O – to jakim cudem wybierasz się do Newport żeby pić bez jakiegokolwiek ID
M – ale ja nie zamierzam pić ponieważ i tak nie mogę – wówczas Mama stanęła bokiem i pokazała mnie bo jak się okazuję jak stoi przodem to nikt mnie nawet nie zauważa
O – nie no jak to tak przepraszam, nie zauważyłem możesz wejść ;)

No i tak weszliśmy w sumie bez uszczerbku, całej sytuacji przyglądał się wujek Ed który zna właściciela pubu więc tak czy tak byśmy weszli ale wujek Ed miał niezły ubaw bo powiedział, że ochroniarz był tak zapatrzony na moją fabrykę mleka, że nie zauważył wielkiego brzucha pod spodem – ale co mu się dziwić bo nie dość, że niższy od Mamy więc fabryka na wysokości oczu to jeszcze przecież jest dość ładna ale zastrzegam sobie do niej prawo jak się urodzę więc korzystajcie puki można potem będzie MOJA!

Wieczór upłynął bardzo sympatycznie, na karaokę nikt się nie zdecydował  - może to i dobrze jak lubię jak mi Mama śpiewa polskie piosenki pod prysznicem ale nie wiem czy wszyscy inni by lubili, Tata czasem podśpiewywał Mamie prosto do ucha ale na scenę bał się wyjść a reszta tylko się drażniła i w rezultacie skończyło się na tym, że wszyscy słuchaliśmy innych. Było tak trzech panów którzy czasem dawali występ w trio i muszę wam powiedzieć, że byli naprawdę nieźli wszyscy trzej byli Afroamerykanami i głosy mieli naprawdę do śpiewania niestety do Idola by ich nie wzięli bo brak im aparycji. Było też kilka wykonań ryczących białych dużych kobiet którym się wydawało że zjadły Celin Dion chyba ale zdecydowanie miały po niej tylko niestrawność a mnie Mama zakrywała uszy żebym się nie bał. W sumie było fajnie i jak tutaj wychodzić skoro następnym razem jak Mama z Tatą pójdą do pubu to mnie ze sobą nie wezmą bo ja to już na pewno nie mam ID z 21 laty, jak na razie to mam minus 3 a kto wie może i więcej.

niedziela, 07 czerwca 2009
Być Polakiem nawet niemowlakiem
Tak się zdarzyło, że urodzę się poza polską, jestem jednak w połowie polakiem więc tego stanu od Mamy się będę uczył mimowolnie zwłaszcza, że jak to mówi będzie ze mną rozmawiać po Polsku abym był dwujęzyczny od początku.

Wczoraj byliśmy na Polskim Festivalu w mieście Providence zorganizowanym przez kościół w którym są polscy księża oraz spora grupa Polonii, trudno jednak powiedzieć jak duża to grupa bo niewiele osób rozmawiało po Polsku mimo nasłuchiwania. Sam festival służył zbiórce pieniędzy na kościół i jego potrzeby, my jako rodzina to już wiem nie za bardzo jesteśmy religijni, znaczy się moi rodzice będą starali się dać mi wiedzę która umożliwi mi wybór jeśli zechcę przynależeć do jakiejś religii jednak nie będą za mnie decydować w wieku niemowlęcym wysyłając na chrzest. Niemniej jednak pojawiliśmy się tam z prostej przyczyny, chcieliśmy zobaczyć jak się ma Polonia w naszej okolicy oto co zobaczyliśmy:

Organizacja i zabawy całkiem na poziomie, większość jak sądzimy wolontariuszy nosiła dumnie białe koszulki z na czerwono namalowanym orłem w koronie z napisem Polski Festiwal i pod spodem dużymi literami NA ZDROWIE!, Mamie wydało się to śmieszne ale cóż taki styl przyjęli taki mieli. Przy wejściu na teren kościoła można było zobaczyć kolejkę tuż za kartkami z napisem FOOD TO GO – NA WYNOS którą niektórzy czytali jako „na łajnos”. Tam udaliśmy się później, schodząc dalej alejką zobaczyliśmy duży namiot z zabawami i muzyką. Zabawy Mamie nie znane i nie kategoryzowane jako szczególnie Polskie ale to nikomu nie przeszkadzało w wygrywaniu pluszaków, drobnych pieniędzy czy piwa. Pod namiotem można było napić się polskiego piwa Żywiec, przy czym można się było również zaśmiewać z interpretacji tego słowa kiedy amerykanie próbowali je wypowiedzieć poprawnie lub po prostu przeczytać. Jeśli chodzi o muzykę to królowała nie polska POLKA która Mamie przypominała osobiście muzykę biesiadną Niemiec, ale jak to bywa również i to nikomu nie przeszkadzało bo to przecież blisko prawda…

Nie planowaliśmy długiego pobytu ponieważ Mama nie jest aktualnie najbardziej zadowolona z noszenia mnie w brzuchu bo robię się coraz cięższy, postanowiliśmy więc spróbować Polskiej kuchni którą serwowali w okienku NA WYNOS i tam też się udaliśmy. Na ścianie w oczekiwaniu można było zobaczyć takie oto menu w wersji po polsku żeby była jasność bo była też wersja angielska:

Pierogi (kapusta, kapusta+ziemniaki) – 1 $
 (ważne jest to, że pierogi oznaczało pieróg bo za dolara dostawało się jednego pieroga)
Golombki – 2 $ (tak, tak golombki a nie gołąbki)
Kapusta soup – 1$ (zwykły kapuśniak ale już zupa nie wiedzieli jak napisać)
Kielbasa sandwicz – 1 $ (kiełbasa przekrojona na pół a do tego dwa kawałki chleba)
Babka – 5 $

Zamówiliśmy wszystkiego po jednym na spróbowanie, wówczas dowiedzieliśmy się, że pierogi są pojedyncze ;) same sobie w smaku były mało atrakcyjne a nawet Tata powiedział, że nie są nawet w kolejce aby być tak dobre jak te które jadł w Polsce, Gołąbki smakowały nam najbardziej choć oszczędzali na kapuście w zawijce ale za to był mocno nafaszerowany wzięliśmy 6 mrożonych do domu bo Mamie się na razie nie chce gotować takich przysmaków a jak była taka możliwość to skorzystaliśmy. Kapuśniak nie był najgorszy choć Mama w rezultacie zjadła w domu to co zostawiła i Taty część bo nie za bardzo mu przypadł do gustu ten pomysł z zupą z kapusty, kiełbasa była nie za dobra więc nikt jej nie skończył a babki nie kupiliśmy bo nie wyglądała jak babka ani trochę a jak chleb więc taki możemy kupić w każdym tutaj sklepie.

Po tym ciekawym doświadczeniu udaliśmy się do domu i mame bardzo zasmuciło to wszystko bo teraz wie, że aby trzymać moją polskość będzie musiała się bardziej postarać. Zerknęła też na programy oferowane w kościele dla polonijnych dzieci to nie jest to jest to religia po polsku i śpiewy i tańce i dzieci poprzebierane za krakowiaków i górali a ja ani krakowiak ani góral nie jestem ale wpół mazowszanin. Efekt będzie taki, że będę uczył się polskiego od Mamy a na wakacje jeździł do Polski i tyle a z Polonią chyba nie chcemy mieć zbyt wiele wspólnego ale nigdy nie mów nigdy oczywiście.

sobota, 06 czerwca 2009
STO LAT STO LAT!!!
Niestety jeszcze nie dla mnie, ale trzeba wam wiedzieć, że w Warszawie mam teraz siostrę!!! Urodziła się dziś HANIA, córka brata mojej Mamy! Więc jeśli ja urodzę się dziś to będziemy prawie bliźniaki!!! Cieszę się bardzo bo to cudowna wiadomość teraz mam już brata Antka i siostrę Hanię!!!

Rodzicom a szczególnie dzielnej Mamie gratulujemy serdecznie!

Ethan
Monika
Jason


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Lilypie